Pamietnik szczęśliwych i nie szczęśliwych dni
13 czerwca (piatek)
Dzień niezwykle upalny, nie da się żyć ( nie chce). Nie mam co robić jest nudno, bo moi znajomi w szkole, a ja leże chora, poważnie. Niestety taka mądra osoba jak ja wzięła najgorszą rzecz się dało NARKOTYKI. Nie chciałam tego brać, ale już mam dość życia, jestem samotna, rodziców nie mam tylko siostrę, przyjaciół też ni, a co dopiero chłopaka. W sumie nie dziwie się jestem brzydka, grupa i niska. Moja siostra Emi się mną opiekuje choć mam 16 lat. Uważa że jestem piękna, chudziutka, a małe jest piękne. Może i jestem psychiczna, ale przy najbliższej okazji mnie już nie będzie na tym świecie. Tylko że bym musiała zostać sama w domu, albo iść gdzie jest mało ludzi. Zobaczę co będzie w poniedziałek przecież idę do szkoły po miesiącu czasu.
Dzień niezwykle upalny, nie da się żyć ( nie chce). Nie mam co robić jest nudno, bo moi znajomi w szkole, a ja leże chora, poważnie. Niestety taka mądra osoba jak ja wzięła najgorszą rzecz się dało NARKOTYKI. Nie chciałam tego brać, ale już mam dość życia, jestem samotna, rodziców nie mam tylko siostrę, przyjaciół też ni, a co dopiero chłopaka. W sumie nie dziwie się jestem brzydka, grupa i niska. Moja siostra Emi się mną opiekuje choć mam 16 lat. Uważa że jestem piękna, chudziutka, a małe jest piękne. Może i jestem psychiczna, ale przy najbliższej okazji mnie już nie będzie na tym świecie. Tylko że bym musiała zostać sama w domu, albo iść gdzie jest mało ludzi. Zobaczę co będzie w poniedziałek przecież idę do szkoły po miesiącu czasu.
16
czerwca (poniedziałek)
Nareszcie
idę do szkoły mam nadzieje, że nie będę musiała dzisiaj wyjść z lekcji, bo znów
się będę źle czuła. No to najpierw idę na polski, OMG jak ja tego przedmiotu
nie lubię. Pani Kowalska jest obleśna... fuj. Jak tylko mi się wspomina co na
robi na lekcji to już chce wymiotować. Potem matematyka.
Na
polskim robiliśmy powtórkę z gimnazjum czyli fonetyka. Lekcja mijała szybko, bo
chłopcy cały czas przeszkadzali więc p. Kowalska nie miała jak przeprowadzić
lekcji. Na macie nic zwyczajnego liczby, liczby i liczby. Ale to było lepsze
niż polski. Po zajęciach źle się poczułam i p. Majewska kazała jak najszybciej
iść do higienistki, lecz nie zdążyłam nawet przekroczyć progu klasy i
upadłam, poczułam jedynie lekkie mrowienie w okolicy prawej ręki, potem nic nie
wiedziałam...
Wydaje mi
się albo i nie, ale jestem w szpitalu nie jestem pewna, ale ktoś koło mnie stoi
niestety nie mogę otworzyć oczu bo nadal się źle czuje...
20
czerwca (czwartek)
Minęły 4
dni a ja nadal się źle czuje... Nie potrafię ruszać nogami, jestem
zaniepokojona co mój organizm znów wyprawia
21
czerwca (piątek)
Chyba też
nie czuje się najlepiej, ale nogi już są prawne... No i moje marzenie się
spełniło, w końcu ważę 44 kg, a nie
54kg. No i przychodzi do mnie taki przystojniak, nie znam go ale jest bardzo
miły, a po za tym wiem o nim tylko tyle że choruje na tą samą chorobę co ja (
nie wiem jaka to choroba, ale tak powiedział) i że nazywa się Tomek i ma 17
lat. Odwiedza mnie już 3 dzień i dzięki jemu jestem weselsza i nie myślę
dalej o nie udanym samobójstwie. Może coś z tego będzie. :)
23
czerwca (niedziela)
Dziś jest
lepiej. Tomek jest przy mnie codziennie po 12 godzin czasami mi się wydaje że
zachowuje się jak mój "chłopak", ponieważ mnie przytula całuje w
policzek i trzyma ciągle moją rękę. Nie no mi się to podoba i nawet bardzo.
Dowiedziałam się też że jego choroba zanika, ale to nie znaczy że się już
nie pokaże.
25
czerwca (wtorek)
No
nareszcie mi się udało Tomek spytał się nareszcie. Ale niestety nie jestem
zdrowa i nie wiem jak długo z nim będę, a nie chce żeby on potem cierpiał,
bardzo tego nie chce. Jak na razie się musze cieszyć każdą chwilą z nim, bo za
nie długo tego zabraknie :(
1
lipca (poniedziałek)
Wiem że
nie powinienem tu pisać, ale musze...
Niestety
Dakota się z nami pożegnała i odeszła. Nie będzie już jej, ale mam nadzieje że
jeszcze tam u góry będzie o mnie i o swoich biskich pamiętać. KOCHAM CIĘ I
ZAWSZE BĘDĘ/Tomek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz