niedziela, 26 października 2014

"Szczęście nie to jednak nie to"




Miałam dokładnie 7 lat jak tam trafiłam, choć bardzo, ale to bardzo nie chciałam. Dzieliłam swój malutki pokój z dziewczynkami z domu dziecka. Patologia zdradziecka zawsze mnie prześladowała, czasami nie potrafiłam sobie z nimi poradzić, ale nie potrafiłam tego zmienić. Moja pozycja w życiu była przegrana. Wszyscy mnie zawsze pytali gdzie moja mama? Nie potrafiłam na to odpowiedzieć, bo wiedziałam tylko tyle że wybrała alkohol zamiast mnie, przez ten płyn nigdy mnie nie kochała. A mój ojciec, on wcale nie był lepszy. Wszystkie pieniądze z opieki oby dwoje przepieprzali na alkohol, ale ja wiedziałam że nie mogę się poddać.
Dorosłemu życiu też kiedyś musiałam sprostać. Pierwsza miłość szkoda gadać. Spotkałam chłopaka. który niby mnie kochał, ale co pewnego dnia przyszedł mi powiedział "Sory Jess, ale nigdy Cię nie kochałem, bo co ktoś takki  jak ty ma do zaoferowania?". Przeklęta przyszłość, nawet najlepsi przyjaciele się od ode mnie odwrócili, nikt już zemną nie chciał gadać. Po nich została mi tylko rana w sercu. Nie miałam już nic. Mieszkania. Rodziców. Przyjaciół. Chłopaka. Znajomych. Nikogo...
Raz nawet przeszłam się do koleżanki ze szkoły i spytałam czy bym mogła się u niej przenocować jedną noc, ale powiedziała to samo co wszyscy "Sory Jess, ale co by powiedzieli moi rodzice. Ani ja ani moi rodzice Cię zbytnio nie lubią". To był skandal, jak ktoś mógł mi tak powiedzieć?!
Nie miałam sensu żyć, więc niczego innego nie mogłam zrobić jak pozbawić siebie swojego życia. Jeżeli nie ma miejsce dla Mnie to po co ja tutaj. Bóg bardzo chętnie przyjmie do siebie. Nawet zwykły człowiek który widzi jak odbieram sobie życie nie pomoże. Nie chcecie mnie tu. ŻEGNAM WAS. Jak wam można ufać. Przecież zawsze tak było że ja wszystkim bym pomogła, ale nikt mi nie pomoże. 



--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Troche krótki, ale taki na mój dzień
Sory za błedy 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz