poniedziałek, 27 października 2014

"To tak nie miało być"


Był sobie chłopak  o imieniu Jack, miał 10 lat jak zaczął się interesować motorami. Uwielbiał je, jego mama była przeciwko tego, bo wiedziała jak może się to skończyć. Straszliwie się o nie go bała, ale on  nie dał sobie nic powiedzieć. Zaczął jeździć jak miał 15 lat, wychodziło mu to, wszyscy byli nim zachwyceni tylko nie jego matka. Nawet ojciec uważał, że wreszcie się czymś innym zainteresował niż tylko laptop. Nigdy nie chciał wychodzić na powietrze wiecznie siedział przed komputerem. Czasami nawet do szkoły nie chodził, a rodzice nic nie wiedzieli. 
Jack potrafił całymi dniami przesiedzieć koło motoru, ciągle cos w nim poprawiał. Jego ojciec wydawał na ten motor bardzo dużo pieniędzy żeby tylko jego synuś był szczęśliwy. Nie spostrzegając na matkę Jack za każdym razem się specjalnie chwalił tym, a ona  nie potrafiła tego słuchać. 
Niestety pewnego wieczoru Jack jechał i zza zakrętu wyjechała potężna ciężarówka, nie potrafił wyhamować ani uciec. Bardzo szybko przyjechała karetka, ale to nic nie dało chłopak umarł w drodze do szpitala za dużo krwi wypłynęło z jego ciała... Był wieczór rodzice nie wiedzieli co się dzieje z synem, nie dzwonił, nie odezwał się. Ojciec powtarzał ze pewnie gdzieś się zatrzymał ale matka była pewna że się coś stało. Po kilku godzinach zadzwonił telefon Ela bardzo szybko odebrała i dowiedziała się że ich syn miał wypadek na motorze i nie przeżył. Dwa dni później odbył się pogrzeb. Przyszli jego znajomi, była dziewczyna, rodzina. Dokładnie wszyscy Ci którzy go kochali i lubili... 
Ludzie nie mogli uwierzyć w to co się stało, Jack teraz jeździ sobie niebieskimi drogami.
Jednak każdy wierzy, że ten chłopak  jest z nimi i na zawsze z nimi pozostanie, bo zawsze po każdym zostaje jakiś ślad. 

Chłopaka mama wiedziała że tak będzie, miała to przed oczami, ale nikt jej nie wierzył. Teraz nie potrafi sobie dalej tego wybaczyć, że go nie powstrzymała przed tą przejażdżką. Zgasła ostatnia świeczka nadziei że może ona być szczęśliwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz