Szybka miłość
Potrafili do siebie pisac godzinami przez całe dnie.Po jakimś czasie umówili się. Ona szykowała sie do tego spotkania bardzo długo czas, przymierzała swoje najładniejsze rzeczy. Kasia uważala że we wszystkim jej było pieknie, ale Agata ciągle nie była zadowolona, po 20 min przeszukiwania po raz 3 szafy, znalazła piekną lawendową sukienkę. Własnie ta jej się poobała najbardziej. Wyglądała w niej jak księzniczka. Kasia pomalowała ją i oby dwie szybko wyszły. Kasia pożegnała sie z Agatą jak tylko zobaczyły Bartka. Od razu gdy na siebie spojrzeli wszyscy wiedzieli że do siebie pasują. Ona sie w nim zauroczyła, on odwzajemniał uczucia. Po pewnym czasie coraz częsciej się umawiali, chodzili na romantyczne spacery, byli bardzo szczęsliwi razem.
Byli ze sobą 5 miesięcy, aż Bartek miał coraz mnie dla NIej czasu. Nie spotykali sie tak czesto jak przed 3 miesięcy, Ona nie wiedziała co się dzieje. Chodziła jakaś smutna. Gdy pewnego dnia ona spacerowała po parku sama, zobaczyła tam Bartka, lecz nie był on tam sam, była z nim jego była Magda... zobaczyła jak trzymają sie za ręcę, przytulają. Stała tam jakiś czas i nie potrafiła zrozumieć DLACZEGO? Nie wahała się długo, szybko do nich podeszła i wykrzyczała wsyztsko co miała na ten tamat do powiedzenia:
- I po co to wszystko było? Po co?-Cała zapłakana pobiegła w stronę domu. Chłopak chciał się jej wytłumaczyć, ale ona nie chciała go słuchać. Gdy była w domu mama tylko zapytała co się stało. Ale Agata ic nie odpowiedziała, tylko szybko pobiegła po schodach na dół.
Gdy jej tata wszedł do jej pokoju, nie wiedział co zrobić. Dziewczyna siedziała cała zapłakana, nad świeczką i pamiętnikiem. Pisała coś tam o chłopaku, ale on dalej nie rozumiał. Nie mogła nic powiedzieć, bo bała się nigdy o nim nie zapomni... Szybko napisała liśt i położyła go tacie na kolana, po cichu powiedziała żeby dał to Kasi ona bedzie wiedziała co z nim zrobić. No wiec tata zrobił to co powiedziała córka. Dalej nie rozumiał. Bał sie że może to sie źle skończyć.
Kasia przeczytała list i szybko wyszła z domu. Poszła do Bartka, chciała zapobiec przekrego zakonczenia. Niestety nie zastała go w domu. Nie miała innego wyjścia niz zadzwonić do nie go. Nie chciała z nim gadać, miała na myśli tylko danie mu tego listu i odejście. Po chwili on odebrał:
-Bartek gdzie jesteś?
-eyyeyeye w domu.-Zdziwiony odpowiedział.
-Ok to otwórz mi drzwi szybko. Musimy porozmawiać...
-Ok. Spokojnie.
Po chwili drziw sie otworzyły, Kasia szybko wbiegła do środka i połozyła list na stole, chłopak nie wiedział co to jest, ale wziął go i otworzył.
Bartek, nie chce żebys zawracał sobie mną głowy, życze Wam szczęscia, naprawde. Ja niestety nie chce już myśleć o tym co się stało, wiec postanowiłą ze sobą skończyć. Nie chce żeybś się tym przejmował. Trudno stało się. NIe moge chcieć wszystkiego. Wiec... KOCHAM CIĘ i nigdy nie przestane.
Gdy tylko list został przeczytany, chłopak zerwł sie z miejsca, nawet nie zamykając drzwi wybiegł. A poo kilkunastu minutach był juz pod domem Agaty. Wiedział że rodziców nie ma wdomu, bo sa w pracy wiec szybko wszedł bez pukania. Niestety był zbyt wolny, on juuż lezała cała we krwi. Kasia podeszła do Niej i poczuła że jeszcze żyje. Szybko złapała za telefon i zadzwoniła na pogotowie. Gdy przyjechało, Bartek nie zastanawiał sie i pojechał za nimi. Przyjechali do szpitala, chopak nie móg zobaczyć się z dziewczyną, ale widział ją przez szybę. BYł bardzo smutny, nie bał się z siebie wyrzucić emocji.
-Wiesz że ja ją kocham...?
-Nie ja już ci nie wierze.
-Ale tak jest.
-To czemu zraniłeś ja, ona się naprawde zakochała. Chyba to widzisz co przez Ciebie zrobiła?
-Tak widze i nie potrafie tego tak zostawić.
-Radze Ci ją naprawde przepraszać, ale wiesz ja nie weim czy ona ci to wybaczy.
-Mam nadzieje że tak. Ja ją naprawde kocham.
Kasia się już nie odezwała tyko dalej patrzała na Agate. Bartek nie umiał wytrzymac i wszedł do sali, po zdziwieniu Kasi nikt go nie zatrzymał. On tylko uklęknął przed łóżkiem i coś po cichu szeptał. Nagle Agata ruszyła ręką, on podniusł się i pocałował ją nie chciał żeby znów zasneła. Wyszeptała tylko:
-"Kocham cię, ale dalej nie rozumiem dlaczego?"
- Ja naprawde nie chciałem Kocham Cię i nie chce żeby przezemnie robiła takie głupoty. Rozumiesz...
I tak, było dalej on ją cały czas przepraszał, choć ona mu już wybaczył. Codziennie chodziła na terape razem z nim. Żyli sobie spokojnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz